umów wizytę

Wiktor Piotrowski - ZnanyLekarz.pl

Cel

08/03/2019
Inspiracja – Wojtek S.

Obecny pęd życia zmusił mnie do refleksji. Jaki jest cel?

W psychologii cel to efekt, w etyce zaś to kres świadomego działania. Dzisiejszy świat wymusza na nas stawianie sobie ambitnych i szybkich do osiągnięcia celów. I nie jest istotne czy ten cel będzie osiągnięty w pełni, w zdrowiu, w zgodzie z samym sobą. Najważniejsze jest jego osiągnięcie, wynik.

Widziałem i widzę to często w relacjach sportowych. Impuls, postanowienie, realizacja. Przenoszenie rozwiązań z systemów korporacyjnych. Jak trenować to z od razu z trenerem, jak rower to najlepiej za miliony monet, jak maraton to najlepiej w Nowym Yorku, jak obóz to na Majorce, jak biegać to od razu 7 razy w tygodniu po dziesiątki kilometrów. Na moim lokalnym podwórku, na mazurskiej prowincji też to widać. Nie jest obce takie myślenie korporacyjnemu ludkowi z warszawskiego Mordoru, jak i ludkowi na miarę możliwości w Korszach czy Srokowie.

 

Cel sportowy, jak i w życiu, powinien według mnie być zawsze zdrowy, mierzalny i realny.

Czy ktoś kto chce być zdrowy, zacząć ćwiczyć, musi zaraz biegać? I nie ważne, ile ma lat, 20, 30, 40 czy 60. Odpowiedź jest prosta, zawsze ta sama. NIC NIE MUSI!

 

Zrozumienie, że nie tyle cel ostateczny jest ważny, lecz najważniejsza jest prowadząca do niego droga i małe cele, małe zwycięstwa po drodze - jest bardzo trudne!

Czy pamiętam dziś swój pierwszy maraton? Tak, pamiętam potworny ból kolan. Czy pamiętam swoje pierwsze 5 km przebiegnięte bez zatrzymywania? Tak, pamiętam i tą radość zapamiętam na zawsze. Moje pierwsze bieganie skończyło się po 400 m „umieraniem” na chodniku. Do dziś, gdy mijam to miejsce, zawsze widzę tą scenę. Ważyłem wtedy około 110 kg. W trzy miesiące zrzuciłem wcześniej około 10 kg systematycznym jeżdżeniem na rowerku stacjonarnym. Myślałem, że wystarczy, że teraz jestem super sportowcem. Kluczowe jest tu słowo SYSTEMATYCZNIE. Zdjęcia pokazują mnie z tamtych czasów. O moja naiwności!

Czy myślicie, że to coś mnie nauczyło? Smutno to powiedzieć, lecz nie. 8 miesięcy później przebiegłem swój pierwszy maraton. Nie zapomnę litości we wzroku ortopedy po wszystkim, gdy poszedłem z bólem kolan. Tak było.

Dziś, po 10 latach amatorskiego treningu sportów wytrzymałościowych widzę to zupełnie inaczej. Wpajam ten umiar i zdrowe podejście u swoich zawodników. Niczego nie musimy! Możemy chcieć, możemy marzyć o celu i co najważniejsze realizować go na miarę swoich możliwości i zdrowia.

 

Pracując jako dietetyk widzę cele dietetyczne swoich pacjentów. Często te cele są głęboko ukryte lub skrajnie nierealne. W coachingu dietetycznym na określenie celu pacjenta często poświęca się jedną a nawet dwie sesje, po godzinie każda! Czy zasada zdrowego podejścia do siebie samego nie dotyczy nas wszystkich? Dlaczego robimy sobie te wszystkie głodówki i detoksy? Internet bombarduje nas nieustannie dietami cud lub porzucaniem jakiś produktów na rzecz innych cudownych. Nieustający stres, rezygnacja, redukcja to hasła, które temu towarzyszą.

W zmianie dietetycznej najważniejsza jest trwała zmiana! Zmiana nawyków żywieniowych.

Stawianie przed sobą nierealnych celów do zrealizowania w krótkim czasie, nigdy niczego dobrego - a zwłaszcza zdrowego - nie przyniosło. I tak jak w sporcie. Małe kroki, małe mierzalne cele, systematyczność, dawanie sobie czasu i umiaru, cierpliwość - to cechy prawdziwej dobrej zmiany.

 

Podrzucam przykładowy wgański jadłospis z dedykacją dla triatlonistów! 

JADŁOSPIS

 

 

Trwałej zmiany nawyków żywieniowych.

 

Pozdrawiam,

Wiktor